|

|
16 grudnia 2010 - 29
rocznica tragedii pod kop. Wujek
|
|

FOTO galeria >>
|
Piotr
Duda" - Jaruzelski i Kiszczak
mają na rękach krew górników z
"Wujka"
W czwartek 16 grudnia w Katowicach upamiętniono
śmierć górników zastrzelonych w kopalni
Wujek. Od tej największej tragedii stanu
wojennego mija 29 lat.
16 grudnia 1981 r. od kul plutonu specjalnego
milicji na miejscu zginęło 6 górników,
siódmy zmarł kilka godzin później, dwóch
kolejnych - na początku stycznia 1982 r. Dzień
przed pacyfikacją "Wujka" oddano
strzały do górników protestujących w innej
śląskiej kopalni -"Manifeście
Lipcowym". Wówczas rany odniosło czterech
górników.
|
Górnicy zastrajkowali już 13 grudnia,
domagając się uwolnienia przewodniczącego
kopalnianej "Solidarności" Jana
Ludwiczaka. Potem zażądali też m.in.
zniesienia stanu wojennego i zwolnienia
wszystkich internowanych.
Uroczystości tradycyjnie rozpoczęła msza
święta w kościele pw. Podwyższenia Krzyża
Świętego, którą koncelebrował metropolita
katowicki abp Damian Zimoń. Uczestniczył w nich
Prezydent RP Bronisław Komorowski.
- Obchodząc rocznicę zamordowania
górników z kopalni "Wujek" - mówimy
- wybaczamy" - powiedział arcybiskup.
"Nasze chrześcijańskie wybaczenie jest
większe od nienawiści tych, którzy tę
zbrodnię zaplanowali i wykonali. Wybaczamy, ale
pamiętamy" - dodał.
Abp zwrócił uwagę, że śmierć dla górników
nie jest taka straszna, ponieważ jest w pewnym
sensie wpisana w ich zawód, o czym przypominają
zwłaszcza wielkie katastrofy górnicze.
"Jednak śmierć, która dokładnie przed 29
laty dotknęła górników tutaj, w Katowicach,
miała inny charakter. Była zadana w imieniu
władzy, która na dodatek mianowała się
ludową. Tamta władza, w swojej pysze i
arogancji, na swoich sztandarach wypisywała
śmierć Boga i walkę klas w ramach
marksistowskiej rewolucji proletariackiej" -
powiedział.
Po Mszy św. uczestnicy obchodów w tym
kilkadziesiąt delegacji i pocztów
sztandarowych, a wśród nich delegacja
Solidarności Huty Katowice przemaszerowali pod
Pomnik - Krzyż obok kopalni.
Wizyta przebiegała w napiętej atmosferze,
związanej z wcześniejszym honorowaniem
pośredniego odpowiedzialnego za ten mord -
Wojciecha Jaruzelskiego. Prezydent zaprosił na
posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego
Bronisław byłych prezydentów, w tym m.in.
gen.Jaruzelskiego.
To dlatego po jego przemówieniu słychać było
gwizdy i głosy dezaprobaty.
Prezydent mówił:
- "Józef Giza, Joachim Gnida, Ryszard
Klik, Bogusław Korczak, Andrzej Pełka, Jan
Stawisiński, Zbigniew Wilk, Zenon Zając".
Stoimy dzisiaj tu, na Śląsku, przed kopalnią
Wujek, w miejscu ich tragicznej śmierci. Te
dziewięć nazwisk to ważne ogniwo w sztafecie
pokoleń polskiej walki o polską wolność. W
tej walce polscy górnicy byli zawsze obecni.
Dlatego 13 grudnia 1981 roku powiedzieli swoje
głośne "nie" dla przemocy i
zniewolenia. Strajkowali w kopalni "Manifest
lipcowy", "Piast" i wielu innych,
strajkowali tu w kopalni "Wujek".
Stanęli w poczuciu godności w obronie
solidarności i wolności.
Czcimy ich pamięć, owych zamordowanych w
katowniach bezpieki, obok zabitych robotników
poznańskiego Czerwca '56, stoczniowców z
Wybrzeża z Grudnia '70, a także tych wielu,
wielu innych, bitych i poniżanych, skazywanych
na wieloletnie więzienia, na wieloletnie udręki
i poniewierkę. To im zawdzięczamy wolność.
Dlatego dzisiaj, jak co roku, w niepodległym
kraju stajemy do apelu pamięci. Wolna polska
wyrosła z Solidarności, z tego wielkiego ruchu
społecznego przeciwko zniewoleniu i kłamstwu.
Ludzie, których pamięć dzisiaj czcimy byli
członkami Solidarności. Byli górnikami, byli
ludźmi ciężkiej pracy. Chylę przed nimi
czoła jako Prezydent Niepodległej
Rzeczpospolitej, ale także jako człowiek
wielkiej Solidarności, tego wspaniałego ruchu,
który przyniósł wolność Polsce, który
przyniósł wolność także innym narodom tej
części Europy.
Dzisiaj po 29 latach od tamtych strasznych dni,
po 21 latach od naszego solidarnościowego
zwycięstwa i odzyskania naszej polskiej
wolności dążymy do jedności całego narodu,
ale pragniemy tej jedności opartej o prawdę.
Pragniemy jedności narodu opartej także o
trwałą pamięć. Pamiętamy więc i o zbrodni i
o ofiarach tej zbrodni. Chcemy, by ta pamięć
trwała jako wielka przestroga, czym była i czym
może zawsze być niedemokratyczna władza.
Tu przed kopalnią "Wujek" trzeba
powiedzieć o jeszcze jednym bólu. O tym, że
wielką porażką wolnej Polski, wolnej
demokratycznej ojczyzny, wielką porażką
wszystkich, podkreślam, wszystkich ekip
solidarnościowych rządzących naszym krajem,
wielką porażką całego demokratycznego wymiaru
sprawiedliwości jest to, że przez tyle lat
ciągnęły się i ciągną procesy, które
uniemożliwiają wydanie wyroku, wydanie oceny
tych wszystkich zbrodni i odpowiedzialności za
nie. Chcielibyśmy bardzo, aby te wyroki miały
miejsce, bo wtedy także łatwiej, wtedy także
lepiej można uczynić to, o czym wspomniał
dzisiaj w uroczystej mszy arcybiskup Zimoń.
Łatwiej można powiedzieć słowo
"wybaczam", jeśli za tym słowem stoi
jednoznaczny wyrok nie tylko historii. Chciałem
to także powtórzyć tu w tym niezwykłym
miejscu, przed tym niezwykłym krzyżem, w
miejscu uświęconym krwią górników, krwią
ludzi Solidarności, że nikt nie zamierza, że
nikt nie chce i nikt nie próbuje wpłynąć i
nikt nie powinien tego próbować - zatrzymać
wymiar sprawiedliwości, który musi postawić
swój jednoznaczny znak nad zbrodniami na miarę
państwa demokratycznego; na miarę naszych
potrzeb i oczekiwań zamknąć rozliczenia z tą
bolesną straszną historią.
Bronisław Komorowski został wygwizdany, gdy
mówił o sprawiedliwości wobec odpowiedzialnych
za zbrodnie z czasów stanu wojennego
Z oceną czynów i "zasług"
generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława
Kiszczaka problemów nie miał również Piotr
Duda, szef NSZZ "Solidarność".
- Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak
mają na rękach krew górników z
"Wujka" - To oni pośrednio
odpowiadają za śmierć górników w 1981 roku.
- Żyjemy w kraju, gdzie politycy zamiast dbać o
sprawy pracownice i o sprawy wszystkich Polaków,
kłócą się między sobą i dzielą nas,
Polaków. Żyjemy w kraju, gdzie przez 29 lat nie
osądzono i nie pokazano winnych, którzy kazali
strzelać do naszych bohaterów na
"Wujku" - zaznaczył Duda.
Dodał, że Polska potrzebuje dziś jedności i
solidarności, ale dialog musi być budowany na
bazie prawdy historycznej. Szef "S"
przywołał też pamięć tragicznie zmarłych
prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja
Przewoźnika, którzy zginęli w katastrofie
smoleńskiej. Jak powiedział, prezydent
Kaczyński pomagał górnikom z
"Wujka", a Przewoźnik zrobił wiele,
aby bohaterowie z "Wujka" byli
pamiętani.
Kiedy prezydent wręczał odznaczenia byłym
opozycjonistom, lekarzom i górnikom, słychać
było krzyki: "Jaruzelskiemu daj". W
tłumie stali też przedstawiciele Stowarzyszenia
"Pokolenie". Przynieśli ze sobą
banery, na jednym z nich widniał napis
"Prezydencie, nie obrażaj tych, których
zdradzono o świcie".
W imieniu uhonorowanych głos zabrał Andrzej
Rozpłochowski - przywódca strajku w Hucie
Katowice i lider Solidarności
Śląsko-Dąbrowskiej w latach 1980-81.
- Jeżeli mamy przetrwać jako naród i wolny
kraj, trzeba przygotować kompleksowy system
opieki i godnego zadośćuczynienia ze strony
państwa wszystkim tak, aby młode dzisiaj
pokolenia nie ulegały dalszej demoralizacji, ale
wiedziały, że patriotyzm i poświęcenie dla
dobra Ojczyzny zawsze się opłaca i nie jest
zajęciem dla frajerów - mówił Rozpłochowski.
Jak zauważył, wiele osób, które walczyły o
wolną Polskę, żyje dziś nie tylko w
zapomnieniu, ale czasem także w biedzie.
- Panie prezydencie, wolna II Rzeczpospolita po
uzyskaniu niepodległości, również biedna i
zrujnowana, dobrze dbała jednak o wszystkich
zasłużonych swoich synów i córki -
mówił Rozpłochowski.
Jak zaznaczył, przyszedł czas, by "III RP
nadrobiła również i te uchybienia".
Prezydent odpowiedział - "Andrzeju
drogi, daj Panie Boże, abyśmy za rok w tym
samym miejscu mogli się spotkać i razem
dopilnować tego, żeby wszyscy zasłużeni
ludzie, także z tego najtrudniejszego okresu,
czuli, że wolna Polska o nich pamięta".
"Dziękuję. Oby" - skwitował
Rozpłochowski.
Podczas uroczystości odsłonięto tablicę
upamiętniającą sekretarza Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzeja
Przewoźnika, który zginął w katastrofie
smoleńskiej.
Po apelu poległych, uczestnicy obchodów
przeszli pod Krzyż, gdzie złożyli wieńce i
odbył się apel poległych.
Z rąk Prezydenta PR Bronisława Komorowskiego
odznaczenia otrzymali:
Krzyż
Komandorski Orderu Odrodzenia Polski
Ks.
prałat Bernard Czernecki - duszpasterz ludzi pracy,
który w czerwcu 1978 roku po strajkach w KWK
Jastrzębie i Moszczenica bronił zwolnionych z
kopalni górników. To po jego interwencji u
władz, wspomaganej przez biskupa Herberta
Bednorza, zostali przywróceni do pracy. W latach
1979-1994 proboszcz kościoła NMP Matki
Kościoła (tzw. kościół na Górce) w
Jastrzębiu Zdroju. Duchowy opiekun
strajkujących górników jastrzębskich kopalń
w sierpniu 1980 roku. 13 grudnia 1981 roku w
czasie mszy ogłosił początek strajku w
jastrzębskich kopalniach, odprawiał msze i
spowiadał górników w jastrzębskich
kopalniach. Po strajkach ukrywał na terenie
kościoła sztandary "S", udzielał
pomocy finansowej, opłacał obrońców
strajkujących górników. Współtwórca
Komitetu Pomocy Internowanym i Poszkodowanym. W
1984 roku pomagał w zorganizowaniu w
przykościelnych pomieszczeniach tajnej drukarni
pisma OŚĆ. Od 1990 kapelan Sekretariatu
Górnictwa i Energetyki NSZZ
"Solidarność" w Katowicach. Od 1994
na emeryturze.
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Antoni Gierlotka - uczestnik strajku okupacyjnego w
kopalni Wujek od 14-16 grudnia 1981 roku.
Działacz Solidarności, członek społecznego
komitetu budowy pomnika górników KWK Wujek,
członek społecznego komitetu pamięci
poległych górników, współorganizator
obchodów kolejnych rocznic grudnia 1981, obecnie
zajmuje się edukacją młodego pokolenia
oprowadzając wycieczki po Muzeum Izbie Pamięci
Górników KWK Wujek. Witold Janowicz - jeden z
najmłodszych więźniów politycznych w stanie
wojennym. W dniu skazania miał 17 lat. Został
zatrzymany w nocy 17/18 grudnia 1981r. w trakcie
prowadzenia akcji plakatowej w Gliwicach. Został
skazany wyrokiem sądu wojskowego w Katowicach na
3 lata pozbawienia wolności i usunięty karnie
ze szkoły. Za wstawiennictwem ordynariusza
diecezji katowickiej ks. bpa Herberta Bednorza
karę więzienia czasowo zawieszono. Po
wszczęciu postępowania przeciwko
funkcjonariuszom MO, przez których został
pobity podczas przesłuchania zostaje ponownie
aresztowany 31 sierpnia 1982 r. W trakcie
aresztowania był ofiarą tzw. ścieżki zdrowia.
Dotkliwie pobity pałkami, przetrzymywany w
nieogrzewanej celi zapadł na ciężkie zapalenie
płuc. Sąd Rejonowy w Gliwicach skazał go na 3
lata pozbawienia wolności oraz odwieszenie
poprzednio zawieszonego wyroku. W wyniku
ogłoszonej amnestii 22 lipca 1983 roku wyszedł
na wolność. Był wielokrotnie zatrzymywany i
inwigilowany do ukończenia szkoły. Nie został
dopuszczony do zdawania egzaminu maturalnego z
powodu karalności. Skierowano go na 9 miesięcy
do wojskowej jednostki pracy wraz z
kryminalistami. Po skończeniu służby wojskowej
nie mógł znaleźć pracy ze względu na
karalność. W 1989r. otworzył własną
działalność gospodarczą i uzupełniał
wykształcenie zdając maturę i kończąc
studia.
Krzyż
Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
Stanisław Kiermes - przewodniczący Solidarności w
kopalni Halemba w latach 1980-81. W nocy z 12 na
13 grudnia 1981 roku został internowany.
Zwolniony 29 stycznia 1982. W latach 1982-1989
zajmował się m.in. kolportażem podziemnych
wydawnictw na terenie Rudy Śląskiej, działał
w środowisku opozycyjnym skupionym w
Duszpasterstwie Ludzi Pracy przy parafii Matki
Bożej Różańcowej w Rudzie Śląskiej. W 1986
roku został zwolniony z pracy za
działalnością związkową, przywrócony w 1989
roku.
Krzyż
Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
Prof. Andrzej Łępkowski - lekarz, członek NSZZ
"Solidarność", były rektor
Śląskiej Akademii Medycznej. W dniach 16-18
grudnia 1981 roku brał udział w operacjach
rannych górników kop. Wujek. W trakcie jednej z
operacji wyjął pocisk z ciała rannego
górnika. Pocisk ten, jako dowód zbrodni na
kopalni, ukrywał przed SB aż do 1994 roku,
kiedy ujawnił to przed Sądem Wojewódzkim w
Katowicach. Ten pocisk to jeden z dwóch
zachowanych przez lekarzy dowodów zbrodni,
które nie zostały zniszczone. W latach 1989-91
współpracował z Sejmową Komisją
Nadzwyczajną posła Jana Marii Rokity badającą
m.in. działalność MO i SB w stanie wojennym.
Pomagał rannym w staraniach o renty inwalidzkie
i specjalne. Więzień obozu koncentracyjnego
Auschwitz.
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Mec. Janusz Margasiński - w okresie aplikacji i
jako adwokat był obrońcą w wielu procesach
przeciwko działaczom opozycyjnym w latach
1981-89. Udzielał pomocy prawnej w rejestracji
struktur NSZZ "Solidarność"
kopalniach Jowisz i Grodziec. Uczestniczył w
procesie rejestracji NSZZ
"Solidarność" w 1989roku. Od 1993
roku pełnomocnik rodzin górników zabitych i
rannych podczas pacyfikacji śląskich kopalń na
początku stanu wojennego w toczących się w tej
sprawie kolejnych procesach.
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Zbigniew Mazan - lekarz, który 16 grudnia 1981
roku pełnił dyżur w pogotowiu ratunkowym.
Samodzielnie bez zlecenia z zespołem pojechał
pod kopalnię Wujek, aby nieść pomoc rannym.
Mimo zakazu ze strony MO przedarł się przez
milicyjno-wojskowy kordon na teren kopalni do
przyszybowego punktu medycznego. Transportował
pierwszego rannego do szpitala. Wrócił i mimo
zakazu zdołał w materacu w noszach przemycić
do kopalni środki medyczne potrzebne do
ratowania życia. Jest jedynym lekarzem pogotowia
ratunkowego, któremu udało się wejść, i to
dwukrotnie, na teren kopalni.
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Andrzej Rozpłochowski - przywódca strajku w
Hucie Katowice w 1980 roku. Efektem tego protestu
było podpisanie czwartej, po Gdańsku,
Szczecinie i Jastrzębiu Zdroju umowy społecznej
- Porozumienia Katowickiego. We wrześniu 1980
roku Rozpłochowski został przewodniczącym MKZ
NSZZ "Solidarność" Katowice, od
początku współtworzył krajowe struktury
związku. Po wprowadzeniu stanu wojennego został
internowany. Przebywał w ośrodkach odosobnienia
w Katowicach, Zabrzu-Zaborzu, Grodkowie i
Uhercach. W grudniu 1982 roku został
przewieziony do Warszawy i oskarżony "o
próbę obalenia siłą ustroju PRL". Był
przetrzymywany bez wyroku w areszcie śledczym na
Rakowieckiej. Zwolniony został w sierpniu 1984
roku na mocy amnestii. W 1988 roku wyjechał do
Stanów Zjednoczonych, w sierpniu tego wrócił
do Polski na stałe.
Krzyż
Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
Andrzej Służalec - więzień polityczny w stanie
wojennym. W sierpniu 1980 roku uczestniczył w
strajku w FSM Tychy. Był członkiem komitetu
strajkowego i członkiem-założycielem NSZZ
Solidarność w FSM. 14 grudnia 1981 był
współorganizatorem jednodniowego strajku w FSM
w Tychach. 20 grudnia 1981 roku został osadzony
w areszcie śledczym w Katowicach. Wyrokiem Sądu
Wojewódzkiego w Katowicach skazany na 3,5 roku
pozbawienia wolności i 3 lata pozbawienia praw
publicznych. Osadzony w zakładach karnych w
Raciborzu, Strzelcach Opolskich, Kłodzku i
Strzelinie. Został zwolniony 8 sierpnia 1983
roku na mocy amnestii. Po wyjściu na wolność
podjął działalność w strukturach podziemnych
Solidarności. 24 kwietnia 1984 roku został
ponownie aresztowany i osadzony w areszcie
śledczym w Katowicach. Zwolniony na mocy
amnestii trzy miesiące później.
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Jerzy Stasiak - lekarz, zasłużony działacz NSZZ
"Solidarność", od 16 grudnia 1981 r.
do stycznia 1982r. jako neurochirurg brał
udział w 3 operacjach górników kopalni Wujek,
którzy mieli rany postrzałowe głowy. W latach
1982-83 współpracował z Biskupim Komitetem
Pomocy uczestnicząc w akcjach zbierania oraz
rozwożenia darów dla rodzin zamordowanych i
rannych górników, internowanych i skazanych.
|

|
|