18.04.2010 - Ostatnia droga
Marii i Lecha Kaczyńskich.
Polska pożegnała
parę prezydencką, która wraz z 94
osobami poniosła śmierć w katastrofie
samolotowej pod Smoleńskiem.
W niedzielę 18 kwietnia, po
wielogodzinnej ceremonii pogrzebowej z
udziałem licznych delegacji
zagranicznych, trumny Lecha i Marii
Kaczyńskich przeniesione zostały na
miejsce ostatniego spoczynku w krypcie
pod wawelską Wieżą Srebrnych Dzwonów.
W niedzielę od wczesnego rana na ulicach
stolicy gromadziły się tłumy,
pragnący pożegnać parę prezydencką.
Trasa konduktu ułożona została tak, by
przejechał on obok ważnych dla
prezydenta Lecha Kaczyńskiego miejsc.
Było to symboliczne pożegnanie z
Warszawą.
Orszak przejechał obok warszawskiego
Ratusza i w którym w latach 2002-2005
Lech Kaczyński pełnił urząd
prezydenta Warszawy. Następnie kondukt
skierował się do Muzeum Powstania
Warszawskiego, którego inicjatorem był
prezydent.
Licznie zgromadzeni na trasie żegnali
parę prezydencją aż do granic lotniska
Okęcie
Po godzinie 9 -tej samolot z trumnami
wylądował na krakowskim lotnisku
Balice, skąd ulicami Krakowa kondukt
dotarł do Kościoła Mariackiego.
W Bazylice Mariackiej trumny zostały
umieszczone na katafalkach przed
głównym ołtarzem Wita Stwosza, przy
nich stanęła warta honorowa. Kościół
został udekorowany flagami narodowymi i
kwiatami. O godz. 14.00 rozpoczęła się
uroczysta msza św. z udziałem
oficjalnych delegacji.
- Lech Kaczyński jak nikt dochował
wierności wartościom Solidarności; z
dumą będziemy o nim mówić
"człowiek Solidarności" -
powiedział szef NSZZ
"Solidarność" Janusz
Śniadek. Dodał, że prezydent
przypomniał, co to znaczy być Polakiem,
a przykład jego życia i dramatyczna
śmierć na nowo rozpaliły w sercach
Polaków ducha Solidarności.
-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm,
wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy
głowy. Zróbmy wszystko, aby rozpalony w
sercach i umysłach płomień nie wygasł
- mówił Śniadek.
W czasie uroczystości w świątyni było
około 700 gości, w tym delegacje
zagraniczne. Dla innych gości władze
Krakowa przygotowały na Rynku Głównym
przed kościołem ok. 5 tys. miejsc
siedzących.
Wśród zapowiedzianych zagranicznych
gości w uroczystościach uczestniczyli
m.in.: prezydent Rosji Dmitrij
Miedwiediew, prezydent Niemiec Horst
Koehler, prezydent Ukrainy Wiktor
Janukowycz, prezydent Czech Vaclav Klaus,
prezydent Łotwy Valdis Zatlers.
W uroczystościach pogrzebowychwzięło
udział delegacje z 18 państw. Do
Bazyliki przybył także szef Parlamentu
Europejskiego Jerzy Buzek.
Po ponad 2 godzinnej mszy pogrzebowej z
Bazyliki Mariackiej na Wawel Parę
Prezydencką odprowadził kondukt
żałobny, w którym szło kilkaset
osób. Gdy mijał usytuowany u stóp
Wawelu Krzyż Katyński, zabrzmiał Dzwon
Zygmunta. Trumny przewożono na lawetach
armatnich niemal do samego Wawelu, w
ostatniej części trasy żołnierze
nieśli je na ramionach.
Po nabożeństwie trumny z ciałami
prezydenta i prezydentowej umieszczono w
prezbiterium przed ołtarzem koronacyjnym
królów polskich. Tam zostało
odprawione nabożeństwo - tzw. ostatnia
stacja.
W tej części uroczystości
uczestniczyli, oprócz rodziny, także
przedstawiciele władz polskich oraz
delegacje zagraniczne. Obecny był m.in.
prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili,
który przybył do Krakowa spóźniony i
nie uczestniczył w mszy pogrzebowej w
Bazylice Mariackiej.
Następnie obu małżonków zniesiono do
Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, w
której spoczywa marszałek Józef
Piłsudski. W tej części uroczystości
uczestniczyła najbliższa rodzina i
przyjaciele zmarłych.
Ostatniemu momentowi uroczystości
pogrzebowych towarzyszył salut narodowy
- 21 salw artyleryjskich oddanych w
hołdzie parze prezydenckiej.