|

|
23 października 2009 -
Związkowy protest w obronie Cegielskiego
|
|

|
Trzy tysiące
pracowników Zakładów Cegielskiego oraz
związkowców z całego kraju manifestowało w
piątek 23 października w Poznaniu w obronie
zakładu H. Cegielski-Poznań S. A. Uczestnicy
domagali się dla zwalnianych pracowników
Cegielskiego takich samych odpraw, jakie
otrzymali odchodzący z pracy stoczniowcy oraz
pomocy w ratowaniu poznańskiego zakładu pracy.
Manifestacja
rozpoczęła się przed Bramą Główną skąd
uczestnicy przeszli przed Urząd Wojewody
Wielkopolskiego. Mimo zapowiedzi spokojnej
manifestacji, nie udało się zapanować nad
emocjami. Zapłonęły opony, wybuchały petardy
.
|
- Nad
Poznaniem i Cegielskim zebrały się czarne
chmury. Takie czarne chmury zbierają się nad
całą Polską - mówił rozpoczynając
manifestację szef Solidarności H. Cegielskiego
Pytlak. - Ten deszcz to łzy ludzi pracy, którzy
dziś ją tracą i nie stać ich na godne życie.
Jego wypowiedz przerywały okrzyki
protestujących wyrażające dezaprobatę dla
rządu Donalda Tuska. - To krzyk ludzi pracy o
swoją godność. Kierujemy go do premiera i mamy
nadzieję, że będzie usłyszany.
Za złą
sytuację zakładu Tadeusz Pytlak, winą
obarczył rząd i jego nieudolną politykę w
sprawie stoczni. Przypomniał, że upadające
stocznie to nie tylko problem dla pracowników
przemysłu stoczniowego. To również poważne
kłopoty dla zakładów, które kooperowały z
zakładami w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie.
Pracuje w nich około 80 tys. pracowników,
których zakłady przeżywają teraz poważne
problemy.
W wystąpieniu szef Komisji Krajowej
"S" NSZZ Solidarność Janusz Śniadek
zapowiedział, że związek nie będzie czekał,
by polskie zakłady upadały w ciszy. - Podczas
wrześniowej demonstracji w Szczecinie w obronie
przemysłu stoczniowego ostrzegliśmy rząd przed
problemami firm współpracujących ze
stoczniami. Niestety, rząd nie zaproponował
niczego, co mogłoby pomóc w ochronie
zagrożonych miejsc pracy.
Janusz Śniadek zarzucił rządzącym
niekompetencję w sprawie prywatyzacji polskich
stoczni. Podkreślił, że "afera
stoczniowa" to głównie popis
niekompetencji urzędników państwowych. Okłamali
oni pracowników stoczni, obiecując im sprzedaż
zakładu kontrahentowi, którego nie było. Teraz
zamiast wyjaśniać sprawę, politycy
wykorzystują ją do rozgrywek politycznych.
Domagamy się od polskiego parlamentu, od
polskich polityków, żeby przestali zajmować
się sobą. Żeby przestali ratować swoje
stołki w rządzie i w Sejmie, a zaczęli
zajmować się ratowaniem miejsc pracy dla
Polaków - powiedział Śniadek.
Tadeusz Pytlak
wręczył Wojewodzie petycję wzywającą
premiera Donalda Tuska do ratowania zakładów H.
Cegielskiego
- Apelujemy
o podjęcie działań w kierunku między innymi
zahamowania zwolnień i zagwarantowania środków
na odprawy i zaległe wypłaty.
W tym czasie
bocznym wejściem do urzędu próbowała wedrzeć
się grupa anarchistów. W ruch poszły petardy i
kamienie. Doszło do starcia i interwencji
policji.
W proteście
uczestniczyli związkowcy Solidarności z całego
kraju w tym kilkunastoosobowa grupa związkowców
"S" Huty Katowice
FOTO galeria >>
|

|
|